BMW e36 Compact… damska Bawarka?

BMW e36 Compact… damska Bawarka?

BMW e36 Compact… damska Bawarka?
autorem artykułu jest Aleksander Sowa

Wraz ze zmianą modelu w 1990 roku wprowadzono również radykalne zmiany. Przede wszystkim trójki zrobiły się większe. W czerwcu 1993 roku do gamy nadwozi dołączył zupełnie nowy twór – Compact. Zbudowany na tej samej płycie podłogowej – co ciekawe jednak nie tylko krótszy od nowego sedana o około 23 cm, ale również od starego – o prawie 12 centymetrów! Do tego Compact to trzydrzwiowy hachtback i inna deska rozdzielcza.

Nowy samochód okazał się receptą na rynkową niszę – potrzebę posiadania samochodu oferującego doskonałe walory jezdne, radość z jazdy, niezawodnego o bogatym wyposażeniu i niewygórowanej cenie. Owszem mieścił 4 osoby i to o wiele wygodniej niż pięciodrzwiowy Daweoo Lanos, lub jakaś inna Kia ale... takie samochody kupują ludzie, którzy nie mają rodziny. Ma być drugim samochodem lub samochodem dla kobiety. A jaki powinien być idealny samochód dla kobiety? Powinien mieć kolor dopasowujący się do nowej torebki, wyszczuplające lusterka boczne, przydałyby się jeszcze kierunkowskazy z możliwością zmiany zdania w ostatniej chwili i umiejętność samodzielnego tankowania... Niestety tego Compact nie potrafi. Nikt nie jest doskonały. Ma za to inne zalety, które doceniły nie tylko kobiety. Compact jest takim „Baby BMW” skierowanym przede wszystkim na walory praktyczne, adresowanym dla kogoś kto jest sam, ma klasę i kasę. Mamy zatem benzynowe silniki czterocylindrowe: 1,6 (102 KM), 1,8 (140 KM), wysokoprężny 1,7 (90 KM) i sześciocylindrowy, benzynowy 2,5 l o mocy 170 KM. Napęd oczywiście na tylną oś, spora masa i... w przypadku najsłabszego silnika osiągi gorsze lub tylko identyczne niż w starym e30 z tym samym silnikiem. Z silnikiem wysokoprężnym jest jeszcze gorzej – ledwie w 13,9 sek do 100 i maksymalnie 175 km/h. Wstyd, hańba i skandal. Za to zużywa tylko 6,2 l ropy w cyklu miejskim i 4,9 poza miastem. Najlepsze jednak to sześć cylindrów w rzędzie, 170 KM, 230 km/h maksymalnie i 0...100 km/h w 7,8 s w wersji 323 tylko... że to, czy najlepsze, zależy od tego, kto nim jedzie – bo aby powozić 323 trzeba naprawdę umieć jeździć. Tylny napęd nie wybacza błędów – jak kobieta zdrad.

Pomiędzy tym wszystkim najbardziej rozsądna oferta silnikowa to 318. Zdecydowanie dystansuje całą konkurencję. 0...100 km/h poniżej 10 s, maksymalnie 210 km/h. Niestety – szczególnie dla melomanów – tylko cztery cylindry, bo tylko jednostka sześciocylindrowa śpiewa najpiękniej. Przy tym dopiero po przekroczeniu 3 tyś obrotów można wykorzystać drzemiącą w nich moc. Do 3 tysięcy nie dzieje się nic, niczego nie słychać, samochód owszem jedzie i przyśpiesza normalnie a przy tym zadowala się rozsądnymi dawkami paliwa ale dopiero po przekroczeniu tej granicy zaczyna się prawdziwa jazda. Silniki pokazują swoje drugie oblicze ciągnąc już bez opamiętania aż do odcięcia, można zatem wyprzedać tiry i maruderów powożących swoje wielkomiejskie Tica, Corsy, Fiesty.

Teraz to, co wyróżnia Compacta – przez tylne drzwi można zapakować wygodnie waciki po wizycie w hipermarkecie, które przymocujemy do podłogi specjalnie przygotowanymi uchwytami i gumkami. Jeśli będzie trzeba, złożyć można kanapę dzieloną asymetrycznie i włożymy tam wieszak na ubrania z całą zawartością szafy. Zamiast zapasu jest dojazdówka z kompletem narzędzi – chociaż z drugiej strony nie widziałem jeszcze pani, która wymieniała koło w samochodzie. Wnętrze... hm... zależnie od wyposażenia, albo wszystko OK, albo tak jak w samochodzie o klasę wyżej. Czerwone zegary z regulowanym podświetleniem, fotele regulowane w sześciu płaszczyznach, pełna elektryka (lusterka, szyby i okno dachowe) doskonały fabryczny system car audio z 6 głośnikami, tapicerka welurowa, pół skórzana lub cała w skórze – czarna, czerwona, niebieska, szara itp. Można więc dobrać torebkę do koloru tapicerki. ABS, 2 poduszki – wersja podstawowa – potem: poduszki boczne, kontrola trakcji, klimatyzacja, zmieniarka płyt CD w bagażniku (6 płyt), lakier metalic, fotele sportowe podgrzewane i regulowane elektrycznie, skrzynia automatyczna, tempomat, centralny zamek, spryskiwacze reflektorów, podgrzewane spryskiwacze szyby i pakiet M... ach, za to lubimy BMW. A teraz wady. Przede wszystkim sama marka i związane z nią konotacje – czyli panowie z przerostem mięsni nad intelektem i dresem zamiast garnituru, ryzykowne zachowania na drodze sporej grupy kierowców, którzy mając pod maską doskonały silnik nie mają się gdzie wyszaleć. Wysoka cena zakupu i spory spadek wartości. Zainteresowanie złodziei. Zazdrość i zawiść sąsiadów. Drogie naprawy – choć na szczęście niezbyt częste. Spory apetyt na paliwo – szczególnie w wypadku mocniejszych silników i przy dynamicznej jeździe. Niektóre części zamienne z normalnych „trójek” nie pasują do Compacta... brak wycieraczki tylnej szyby w standardzie.

Jednak jest to udany samochód, o czym świadczy pojawienie się następcy Compactów – BMW serii 1. Choć nie grzeszy urodą rasowego Coupe to przekonuje zaletami, których w Coupe brak. W tym samochodzie raczej nie można się zakochać od pierwszego wejrzenia – dopiero po czasie. To nawet dobrze – od pierwszego wejrzenia wolę zakochać się w pani, która za kierownicą Compacta zasiada. Dlaczego? Bo wiem, że ma klasę i ceni to, co naprawdę dobre.



--
Aleksander Sowa
----------------------
www.wydawca.net

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zobacz takze:
Pierwsze polskie pojazdy samochodowe
Ubytki wody grzejnej
Krąg osób uprawnionych do żądania odszkodowania
Przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody
Ryzyko jako zasada odpowiedzialności cywilnej